Medycyna alternatywna lub jak dla mnie testowa…

Witajcie

Przepraszam nie obecnosc, nie widze powodu do pisania gdyz nic sie nie dzieje. ale mysle o was,zagladam czytam jak wam sie wiedzie na ile jestem w stanie :)

Dzis postanowilam napisac o medycynie alternatywnej a wlasciwie jak dla mnie testowej… dlaczego testowej? Poniewaz w wielu przypadkach ja testuje rzeczy ktore nie sa zatwierdzone przez lekarzy, zielarzy i tym podobnych ludzi. Testuje rzeczy ktore gdzies testowali inni i jednym pomoglo innym nie… Kiedys lekarz w przychodni powiedzial ze jestem szalona ze testuje na sobie rzeczy nie zatwierdzone ale co jesli gdzies posrod tych dziwnych rzeczy jest cos co mi pomoze? Przeciez i tak jestem przez operacja wiec wole testowac teraz ;p  Tak wiec wszystko zaczelo sie o roznych ziol i szczegolnie mialam nadzieje co do czystka, bardzo teraz popularny w Polsce, bardzo pomaga mojemu tacie zaparlam sie ze sprobuje, niestety u mnie problem jest ze smakiem ;/ moge pozerac tabletki kilogramami, krople i cokolwiek co mozna szybko przelknac a niestety czystek jest w formie herbaty – jak dla mnie okropnej herbaty i tak nie dalam rady sie zmusic – wiem mozecie powiedziec trzeba bylo sie zmusic przeciez to dla zdrowia – wiem dobrze zmusilam sie i skonczylam w toalecie wymiotujac. poprosu nie moge sie przelamac jesli chodzi o smak.

Pozniej przyszedl test na cos mniej znanego i szczerze mowiac troche sie balam bo nie bylo wynikow klinicznych. Pisalam wam o enzymie larwy motyla ktory probowalam jakis czas temu. Niestety zbieglo sie to w czasie z moimi bolami i zwyczajnie wystarszylam sie ze to moze ten enzym i po jakis 3 tygodniach zaprzestalam. nie wiem czy cos pomoglo czy zabilo jakies zrosty, fakt jest taki ze wzdecia mam rzadziej i nie wydyma mi brzucha az tak :)

a teraz przyszedl czas na cos nowego :) Pewnie orientujecie sie ze w POlsce zrobilo sie teraz glosno o sprawach przemytu oleju z marihuany (RSO) ktory teoretycznie jest nielegalny poniewaz ma duze stezenie THC. Zaczelam zaglebiac sie w ten temat jak to naprawde jest. Okazuje sie ze sa dwa rodzaje oleju z marihuany jeden z duza zawartoscia THC a drugi bez niej i ten drugi jest legalny, zawiera duze ilosci CBD enzym ktory ma wlasciwosci lecznicze. Tutaj mozecie troszke poczytac:

http://medycznamarihuana.pl/roznica-pomiedzy-olejem-cbd-i-rso/

Mozecie poczytac o roznicach, o skladzie o wlasciwosciach. Ja przeczytalam mnostwo angielskich artykulow, historii ludzi ktorzy sie tym lecza z najrozniejszych dolegliwosci np rak, astma, cukrzyca, zepsol napiecia miesiaczkowego naprawde zastosowanie jest szerokie a ci ktorzy zajmuja sie domowa produkcja mowia otwarcie ze badania nad tym trwaja tak dlugo poniewaz wiele koncernow farmaceutycznych upadnie jesli to wyjdzie do obiegu na skale masowa gdyz pomaga naprawde w wielu przypadkach. Myslalam juz o produkcji RSO samej ale wiadomo jakie to ryzyko bo nawet w Anglii jest to nie legalne wiec zaintersowalam sie bardziej CBD i okazalo sie ze ma takie same jesli nie lepsze rezulaty. Znalazlam faceta ktory zajal sie produkcja wlasnorecznie po tym jak jego brat i ojciec zmarl na raka i doksztlcil sie znalazl hodowce specjalnej odmiany w holandi. Jego ceny sa duze ale zaznacza ze wszystko jet wysokiej jakosci i ludzi na internecie go bardzo chwala i pisza ze dzieki jego olejkowi sie wyleczyli lub zaczeli zyc normalniej. Dlugo rozmyslalam, czytalam, rozliczalam za i przeciw i wczoraj zlozylam zamowienie na 10ml najlzejszej formy powinno mi starczyc na jakies 1,5miesiaca, plus pojawila sie u niego masc na rany, bole miesni i kosci ktora tez zamowilam zeby sprobowac na moj kregoslu. Naprawde wiaze z tym duze nadzieje, wierze ze to jest dla mnie szansa na ucieczke przed operacja a moze nawet odstawienie tabsow na endo. Dzis ma przyjsc dostawa juz na drugi dzien, a wiadomosci wymienialam z samym wlascicielem firmy, bardzo mily czlowiek ktoremu zalezy na ludziach. Moj M mowi a to co on ma tak malo klientow ze sam odpisuje? a ja na to ze to jest jednak drogie i moze on odpisuje a inni produkuja…

czas pokaze, dam znac jak udalo sie testowanie:) a wy jakie dziwne specyfiki probowaliscie?

Pozdrawiam

Mimo postoju czuje ze zyje :)

Witajcie

Nie bylo mnie, ogarnialam sie, walczylam, chodzilam na terapie ktora zakonczylam o jedno spotkanie szybciej niz bylo to planowane. Kiedy terapeutka pokazala mi kartke z ocena nastrojow z pierwszego spotkania a z ostatniego bylam w szoku w jakim ja stanie bylam… Dla przykladu pytania jak czesto zly ismutny nastroj wplywa na prace, stosunki ze znajomymi, rodzina itp na pierwszym spotkaniu mialam 20 a to naprawde duzo, a na ostatnim 1 :) Z pomoca terapi jak i wspanialego kolegi z pracy ktory bardzo mnie motywuje, denerwuje (zeby pokazac mi jak latwo sie irytuje zupelnie nie potrzebnie) i wspiera otworzylam sie na ludzi, na zycie… Zaczelam wychodzic z ekipa z pracy, przestalam czekac na starania, na operacje na wszystko, zaczelam wkoncu zyc chwila. terapeutka naprawde mi pomogla, a nie ktore rzeczy wypowiedziane na glos same stawaly sie dla mnie prostsze. Jak np narzekalam ze chce zmiany pracy ale ze nie teraz bo cos tam a za chwile ze chce juz i tak nie potrafilam ocenic co chce a przy niej w ciagu paru slow stworzylam plan ze czekam na operacje ale zyje pelnia zycia, po operacji staram sie o dzidziusia a jak dzidzius pojdzie do przedszkola ja skupie sie na sobie i karierze. i poczulam sie spokojniejsza ze wiem czego chce ze mam plan a najwazniejsze ze zdaje sobie sprawe ze zawsze moze mi sie zdarzyc poslizgnac i nic w tym zlego, nic zlego w tym ze nie chce zostac managerem w pracy bo to zwyczajnie nie dla mnie a nie ze sie do tego nie nadaje, poprostu nie chce… Stalam sie spokojniejsza, duzo cwicze alternatywne myslenie to glowne moje cwiczenie kiedy mysle negatywnie albo mysle ze ktos sie obrazil zamieniam to na cos neutralnego czyli nie obrazil sie tylko ma problemy taki przyklad ;p Radze sobie :) staram sie byc pozytywnie nastawiona, mam swoje humory nie myslcie ze wszystko tak pieknie wyglada :P

Co do operacji daty wciaz brak ;/ dzwonilam do szpitala i okazalo sie ze moj specjalista od od zoladka operuje juz tylko raz w miesiacu wiec troche to trwa ;/ mam nadzieje ze juz nie dlugo.

Pozdrowienia

Stracilam kontrole nad swoim zyciem…

Witajcie

Wrocilam z Polski, cudowny czas :) Moje siostrzenice sa przekochane i takie madre :) starsza stala sie emocjonalna, powiedziala ze mnie kocha, przytulula,  i biegala za mna az lzy cisnely sie do oczu. mialam znow epizod z tata ale to pomijam … wrocilam i rzucilam sie w wir pracy z wielu powodow po pierwsze nie najlepiej u nas ostatnio z kasa, chce zalozyc aparat ortodontyczny i probuje zaoszcedzic troche przed operacja zebym pozniej nie plakala ze brakuje kasy. no i chyba troche zeby nie myslec ale wychodzi to kiepko.

Przeczytalam wpis sprzed roku kiedy podekscytowana pisalam o wizycie u ginekologa i planach o odstawieniu Provery… i pomyslec ze rok pozniej zaczynam Provere na nowo… Powiem szczerze zawiedziona jestem ;/ zaczynalam juz czuc jajniki wiec wiem ze dobrze robie ale z drugiej strony znow czulam sie bardziej kobieta… no coz tak jak w tytule stracilam kontrole nad swoim zyciem…

Staram sie wziasc w garsc, cwiczyc, chodze na terapie ktora siega do glebi problemow i okazuje sie ze mam powazne zaburzenia emocjonalne i samooceny nad czym staramy sie pracowac, dopiero teraz uswiadomilam sobie ze reaguje na pewne sytuacje wrecz nie normalnie i czesc objawow fizycznych powsaje z psychiki. Mam nadzieje ze wyjde z tej terapii silniejsza i zaczne zmieniac cos w swoim zyciu i znow poczuje ze mam kontrole…

mam zamiar wychodzic ze znajomymi z pracy na imprezy chce poczuc znow ze zyje bo przeciez nie moge czekac tylko az zaczniemy starania, musze sie czyms zajac, nawet przyszlo mi do glowy zeby wrocic do szkoly. Czas pokaze.

Jedyne czego naprawde mi brak to bliskiej przyjaciolki z ktora moglabym szczerze pogadac, komus zaufac… Ale to chyba najtrudniejsze…

Sciskam kochane :)

Kiedy chce byc szczesliwa zawsze cos staje na drodze…

Witam ktokolwiek tu zaglada…

nie pisalam… walczylam ze soba… sama nie wiem … czuje jakby naprawde zawsze cos probowalo stanac mi na drodze… kiedy tylko czuje ze moge byc szczesliwa… Zaczelam myslec pozytywnie, zaczelam cieszyc sie ze znow buzuja we mnie emocje ze czuje co to pragniec bliskosci… Po pol roku wkoncu zaczelam terapie, pomyslalam wkoncu idzie cos do przodu wkoncu znow bede sie smiac… I bylam szczesliwa, bylam wesola prawie dwa tygodnie az do odpowiedzi na maila od mojego Ginekologa… ze mam racje i powinnam znow brac Provere na zatrzymanie cyklu az do operacji… I tak siedze i mysle ze sama przeciez tego chcialam zeby mi jajniki znow nie zarosly a z drugiej strony strasznie tego nie chce… nie chce znw czuc sie pusta w srodku … To jakas masakra, czuje jakbym znow sie cofala…

Podczas dzisiejszego spotkania z terapeutka kazala dokonczyc mi zdanie pierwszym co przyjdzie mi na mysl i sama sie zdziwilam co z tego wyszlo:

Swiat dla mnie … Biegnie za szybko

Ludzie wedlug mnie… chca za duzo…

Uwazam ze ja… Utknelam…

I jak powiedzialam utknelam to pomyslalam o matko ja naprawde od paru lat stercze w miejscu… przerazilo mnie to…

mam nadzieje ze jakos to wszystko sie unormuje, chce byc szczesliwa, niech ta cholerna endometrioza przestanie dyktowac jak mam zyc!!!

Daty operacji ciagle brak, bede dzwonic po urlopie w pl.

Sciskam

Male diabliki wchodza mi do glowy…

Witajcie

Juz sie oswoilam z mysla operacji, wiedzialam ze tak bedzie ze dopoki nie bedzie daty szybko sie ogarne i zaczna mi przychodzic do glowy dziwne pomysly – tytulowe diabliki…

siedze w domu kolejny tydzien – juz postanowilam ostatni i wracam do pracy nie moge siedziec wiecej dostane do glowy i bede bez pieniedzy…

Ogolnie dotarlo do mnie ostatnio ze jestem control freak, poprostu lubie miec wszystko pod kontrola, lubie kiedy idzie cos po mojej mysli i kiedy trzymam sie tego co mysle a kiedy tak nie jest wpadam w zlosc, dola itp

I tak przez to siedzenie w domu, przez to ze bol zoladka zaczal mi odpuszczac – przysiegam znacznie lepiej sie czuje a to nie jest dobre bo wtedy mi sie wydaje ze problem zniknal ze nie potrzebuje operacji i chyba tez dlatego wracam do pracy zeby bol wrocil zebym przypomniala sobie ze potrzebuje tej operacji mimo ze panicznie jej sie boje…

A wracajac do diablikow to przez ta przerwe w odczuwaniu bolu pomyslalam „ja mam czekac? cos poszlo nie po mojej mysli? nie ma takiej opcji?” no i wywnioskowalam sobie ze moze nie powinnam przestawac sie starac… znacie to z zycia ze jak cos nie powinno sie stac to sie stanie a jak czegos chcecie to nie ma opcji? I tak sobie wywnioskowalam ze skoro teraz nie powinnam zajsc to a noz sie uda :D Wczoraj podczas zblizenia nie zdazylam powiedziec M to sie smial ze moze powtorzyc ;p I tak sobie mysle a moze…

Kochane a tak z innej beczki, przez moja sztuczna menopauza nie mialam wiekszych objawow okresu, owulacji szczegolnie nie reagowaly moje piersi a teraz po odstawieniu dostaje obledu przez piersi. Bola okolo owulacji i ponad tydzien przed okresem sa tak bolesne ze nie da sie tego opisac, macie jakis sposob? jakies oklady? nie wiem cokolwiek?

Dzieki, sciskam i pozdrawiam :)

Kolejne przeciwnosci staja mi na drodze…

Witajcie…

Nikt sie nie odezwal pod ostatnim postem ale musze wyrzucic z siebie…

Pierwszy dzien jestem sama od piatku, staram sie nie myslec o tym co uslyszalam i nawet nie probuje ogarnac moich mysli bo to za wiele jak na ten czas…

I mimo ze bylam gotowa, mimo tego ze czulam co uslysze to chyba w glebi mialam glupia nadzieje ze jet inny sposob, ze moze to w mojej glowie wszystko sie wytworzylo… To bylo za duzo informacji jak na jeden raz i mimo ze z lekkim usmiechem i wielka sila rozmawialam z lekarzami to gdy tylko sie odwrocili lzy same wcisnely sie w oczy… i tak mocno walczylam by nie pokazac jak sie boje, jak jestem zla i rozczarowana.. ze czuje sie jak kaleka… Jego calus w czolo rozczulal mnie bardziej niz zwykle, a gdy w kuchni po powrocie probowal mnie uspokoic i rozsmieszyc wystarczylo sie przytulic by cale wodospady rozpaczy wyszly ze mnie i mimo ze on walczyl ze soba by nie pokazac ze tez sie boi, jest zly i martwi sie coraz bardziej to w jego oczach tez swiecily sie lzy, a kiedy wyszedl zadzwonic do kuzyna wiedzialam ze musi sam to przetrawic i nie chce bym widziala jego lzy… On wie ze kiedy widze jego lzy to staje sie twarda jak skala i nie pokazuje po sobie nic by go nie martwic… I teraz siedze sama w pokoju, probuje to pisac a po policzkach plyna lzy… kazdego dnia, w rozmowach z rodzina, przyjaciolmi staram sie stwarzac pozory wyluzowanej i silnej gdy opowiadam o tym co uslyszalam tak jakby swiat nie byl mi straszny a w srodku gotuje sie… wystarczy bym zostala sama by wszystko ze mnie wychodzilo… Ledwo widze monitor a w glowie przebiegaja mi obrazy cietego brzucha, nie gojacej sie blizny, klatki wspomnien z poprzedniej laparotomi kiedy walczyli o moje zycie, a w glowie hucza slowa lekarza…” zaczniemy laparoskopia ale nie wydaje mi sie by nam sie udala i raczej bedziemy otwierac brzuch… sprawdzimy co masz w srodku, wczyscimy zrosty – bo masz w nich caly brzuch, ginekolog zrobi swoje a pozniej… nie wiadomo, bo nie mozemy ci obiecac ze bol odejdzie… w twoim przypadku mozliwe jest ze ten bol juz bedzie z toba do konca zycia… „I moj szok? ale jak? przeciez ja nie jestem w stanie chodzic i funkcjonowac z bolu… Jestem pie…rzona kaleka…. Mam 26 lat a chodze jak staruszka czy tak ma wygladac moje zycie? Nie zgadzam sie nie!! Nie moze tak byc! Ja chce zyc normalnie nie oczekuje wiele tylko zdrowego organizmu! Ale widocznie nie moge tego miec… I to okropne rozczarowanie ze teraz kiedy rzucilismy palenie, ja nie pije zadnego alko od ponad 2 lat, zdrowo sie odzywiamy i to mnie nie uchronilo od operacji?? gdzie sprawdliwosc?? I mielismy teraz cieszyc sie soba i staraniami o dzidziusia.. i co ?? i znow musze to odlozyc? znow poczekac? Czy zycie probuje mi cos powiedziec? ze to nie czas? ze moze powinnam odpuscic juz na starcie? Bo jak sie zajme dzieckiem jesli samej kolo siebie ciezko mi cos zrobic z bolu? Przeciez nie zwale wszystkiego na niego? Juz wystarczajaco sie mna martwi… Pierwszy raz poszedl ze mna na wizyte dziekuje mu za to bo nie wiem jak sama bym to zniosla to za duzy ciezar … I wczoraj byslimy u jego kuzyna i pierwszy raz wzielam na rece ich synka i patrzylam na niego, tulilam i chcialam plakac, walczylam z lzami gdy widzialam te grymasy na buzi, te malutkie raczki i myslalam znow musze czekac… Czemu takie trudne? czemu to tak boli?

Wiec teraz jeszcze siedze w domu ( sama mam zdecydowac czy chce wrocic teraz do pracy czy bol mi pozwoli) i grzecznie czekac na termin operacji,,, byle szybko bo oszaleje w domu… Chcialabym sie schowac w najciemniejszym kacie… I ciagle tylko mysle jak mi szkoda mojego M ze musi tyle ze mna przechodzic…

Takie to moje zycie z endo i zoladkiem ktory ma swoj swiat….

Walcze…

Witajcie…

Przepraszam, chcialam sie odezwac ale nie potrafilam sie zebrac w sobie…

Czwarty tydzien walcze z bolem brzucha, mam lepsze i gorsze dni ale bol jest nie odlaczny… Momentami trace swiadomosc, zamykam sie w sobie, chowam swoj strach… Siedze na chorobowym, mysle co jeszcze jest w domu do zrobienia i mimo ze chce sie zebrac to czesto bol przykuwa mnie do kanapy… naprawde nie wiem jakim cudem udaje mi sie zrobic obiady, moze dlatego ostatnio nie smakuja zbyt cudownie ;/

Odliczam dni, godziny do wizyty u specjalisty od zoladka, chce juz byc po, chce to uslyszec i chce miec date laparoskopii… juz pogodzilam sie ze trafie znow na stol i wrecz sie zdziwie jesli bedzie inaczej…

M. w weekend zapytal mnie czy sie boje? Odpowiedzialam odruchowo nie mimo ze pare dni wczesniej myslalam ze jestem przerazona bo wiem jak skonczyla sie poprzednia laparoskopia…po chwili dotarlo do mnie ze nie zawahalam sie z dwoch powodow… pierwszy to nauczylam sie pokazywac ze daje rade, ze sie nie boje, ze bedzie git zeby nikt sie o mnie nie martwil ( choc chyba juz mi to idzie gorzej niz kiedys) a po drugie zwyczajnie jestem juz tak zmeczona bolem ze wrecz marze zeby polozyl mnie od razu w szpitalu i pokroil, wiec mozecie sobie wyobrazic jaki bol mnie meczyc…

Wiec trzymajcie za mnie kciuki w piatek 13tego – cieszy mnie ten dzien zawsze byl dla mnie szczesliwy :)

Pozdrawiam

Poczuc sie kobieta po 3 latach…

Szczesliwego Nowego Roku :) Niech bedzie lepszy niz poprzedni, pelen milych niespodzianek, radosci i zdrowia, zdrowia, zdrowia :D

Kochani witam w nowym roku :)

Tak wiec co sie zmienilo od 29.12 ?? Zmienilo sie tyle ze po 3 latach otworzylam oczy na to jak bardzo progesteron (pod postacia PRovery) wyczyscil mnie z kobiecych instynktow i Libido!!! Oraz zaburzyl ogolnie moje funkcjonowanie wzgledem zblizen! Uwierzcie mi nie zdawalam sobie z tego sprawy az do 31.12 kiedy budzac sie poczulam nie odparta ochote na mojego M. Az buzia sie w rogala rozjechala… Poczulam sie piekna, kochana i pelna porzadania. I tak nowy rok (1.01) zaczelam od usmiechu na tescie owulacyjnym :) Czyli jednak lekarz mial racje ( smialam sie sama do siebie). Nie wierzylam ze po prawie 3 latach sztucznej menopauzy jest mozliwe zebym miala owulacje po 2,5 tygodnia od ostatniej tabletki a tu prosze moje jajniki tez swietowaly nowy rok… I tak przez dobre 4 dni czulam az nadmiar libido… Niestety moze tez dlatego ze nie moglam go uzyc… :( Bo jak to w moim zyciu bywa jak nie urok to s… Ostatnie dni starego i poczatek nowego roku spedzilam na kanapie wijac sie z bolu przewodu pokarmowego… Nie mam pojecia co mi sie stalo ale zawzielam sie ze sama sobie z tym poradze bo wiedzialam ze jesli zglosze sie do szpitala do mojego profesorka to wyladuja na stole bo nie wiadomo co mi jest a ja trace swiadomosc przy kazdym mocniejszym ataku bolu… I tak meczylam sie przez 6 dlugich dni… i dopiero wczoraj moglam sobie uzyc moich checi :) I tak moj banan zostal na dluzej… poniewaz bylo bez porownania!! Kiedys bol nie doopisania, nawe zele znieczulajace nie pomagaly a wczoraj… malutkie ukucie tu i owdzie ale nic co mogloby mi przeszkodzic w przyjemnosci… Znow po prawie 3 dlugich latach poczulam sie kobieta i bylo mi dobrze :)  I jakos depresja poszla w bok, czy to mozliwe ze progesteron az tak wzial kontrole nad moim cialem i duchem? wiem jedno jesli teraz ktos by powiedzial bierz Provere pokazalabym srodkowy palec, ale czy tak bedzie gdy nadejdzie pierwszy okres? Czas pokaze :) Ale punkt dla mnie :)

Pozdrawiam

Kobieca manipulacja, logika a raczej jej brak…

Witajcie po swietach :D i po raz ostatni w 2014 roku ;p

Znow o rok starsi, jakos ciezko mi uwierzyc ze bede miala 27 lat o matko, kiedy to przelecialo? Przeciez dopiero co moj M swietowal a teraz juz ja bede a on coraz blizej 30tki? No coz kolej rzeczy ;p

Co do tematu … My kobiety mamy niesamowitna zdolnosc wmawiania sobie roznych rzeczy, jak i zmiany zdania kiedy nam sie to podoba lub kiedy cos ze srodka nam podpowiada… Wszystkie to wiemy ze bywamy nie do zniesienia i same siebie nie potrafimy zrozumiec, mowia ze taka nasza natura… w ostatnim czasie az nadto sobie przypomnialam jak to jest… czy progesteron tak mnie uspal ze zapomnialam jak to jest byc prawdziwa czesto nie logiczna kobieta? Bo juz 7 dni po odstawieniu zaczely mnie kuc jajniki i co ja madra kobieta zrobilam? wmowilam sobie ze to juz owulacja … oczywiscie ze to nie byla owulacja gdzie po 2,5 roku bez cyklu oczekiwac po tygodniu nie brania progesteronu owulacji… tak podziala moja swiadomosc, wiem ze owulacji nie mialam bo kupilam testy, doszlam do wniosku ze do  pierwszego okresu sie testuje by wogole sprawdzic czy jajeczka wyskakuja czy nie ;p A co dzialo sie przed swietami… ooo kochane mialam taki wybuch emocji ze nie pamietam kiedy taki mialam… i w sumie nie mialam wiekszego powodu ale krzyczalam wszystkim co bylo mozliwe, ciskalam slownymi nozami az sama zwatplilam…. A ze moj M odzwyczail sie od takich sytuacji i myslal ze naprawde jestem tak zla o to wszystko ze wyszedl sie przejsc wrocil i milczal bo zbieral mysli, a ja jak tylko wyszedl pozalowalam a ze bylo mi glupio powiedziec ze nawet nie wiem czemu krzycze i w duchu liczylam ze rzeczy ktore wykrzyczalam beda zrobione to tez siedzialam cicho… Oczywiscie w tej calej klotni obrzucilam go nie odpowiedzialnoscia nie gotowoscia na dziecko i ze wogole to moglam brac dalej progesteron ze pisze juz maila do lekarza czy moge zaczac brac dalej… Taka ta nasza logika, bo wcale tak nie myslalam ale co dopiec chcialam, i po co? ehhh takze humory zaczynam miec zmienne moglam sie spodziewac… dwa tygodnie minely od ostatniej tabletki, dzis pojawily sie w malej ilosci plyny wiec mozliwe ze lada dzien bedzie owulacja choc mam podejrzenia ze przy tym cyklu owulacji nie bedzie ale czas pokaze… Poki co leze z termoforem bo zoladek odmowil posluszenstwa… Pochwalilam za szybko jak to bywa… Bo dopiero co mowilam ze po rzuceniu palenia ( juz 5 tygodni a ja czuje sie swietnie a jedzenie nigdy nie smakowalo lepiej, wrocily smaki i zapachy :D) poszlo lepiej niz myslalam bo nie opychalam sie, zoladek sie uspokoil, mialam malo boli i co … zaatakowal mnie tak silny ze od dwoch dni ledwo sie ruszam, M juz kombinowal zeby jechac na pogotowie bo moj rzeznik mowil ze jak bol wroci to jechac i robic kontrast ale poki jakos funkcjonuje nie chce bo boje sie ze mnie zostawia tam…

rozpisalam sie ;p znowu ;p

Kochani Szczesliwego Nowego Roku :) Udanej Zabawy i samych radosnych chwil oraz spelnionych marzen w 2015 roku :)

Pozdrawiam

Sie pozmienialo…

Witajcie

Wieki mnie nie bylo, mowilam ze bede pisac tylko o endo a ze endo sobie spi a ja postanowilam wziasc sie w garsc nie bylo checi i weny do pisania :)
Wiec co ie porobilo…

Najwazniejsze z czego jestem mega dumna 3 tygodnie nie pale :) A nie myslalam ze to wogole mozliwe :) Poszlam na elektrowstrzasy mimo ze kuzyn M pukal sie w czolo ze to nie pomoze i tylko kase wyrzucimy a tu prosze udalo sie :)
Po tym rzuceniu moj zoladek wpadl w swego rodzaju tornado, pustoszyl moje cialo przez jakies 2 tygodnie dopiero w tym tygodniu odpuscilam lykanie wegla, troche przestawilam diete i jakby lepiej :)

Przez troche czau siedzialam i myslalam 6 miesiecy czekania na wizyte u psychologa az mnie trafilo z pomca dziewczyn z forum ze nie moge tak siedziec i myslec… Musialam cos zaczac robic, bo jesli sama nie chcialabym zmian to nawet psycholog by nie pomogl. wiec powoli przestawialam myslenie co do pracy, wyluzowalam, zaczelam sie koncentrowac wiecej na sobie, na formach relaksu ktory lubie i powiem szczerze znacznie lepiej sie czuje :) Odetchnelam, teraz moj M. trudniejszy czas wiecj zamian rol i ja staram sie byc oaza spokoju i wielkim sluchaczem by mogl sie wyzalic, wykrzyczec choc czasem wymiekam to trwam tak jak on trwa przy mnie…

A poza tym zakupilam ksiazek caly stos w tym ” Podstepna zmija- endometrioza” ktora nie powiem wciagnelam jednym tchem ale mimo to czegos mi braklo moze jej za malo, moze chcialam wiecej o endo no nie wiem ale czyta sie fajnie… Do tego „Kod kobiety” Jestem w trakcie jest ciekawa nie powiem, jest to porgaram zmian w diecie kobiety ktora sama sie wyleczyla PCOS i podobno pomaga to w endo jednak czuje ze z moja slaba wola nie bede potrafila tak restrykcyjnie zmienic diety ja lubie jesc i chyba dopiero jak bede przytiwerdzona do lozka z bolu pomyslalabym o zrezygnowaniu z czegos co lubie jesc.  A nastepne w kolejnosci jest szczesliwej ciazy, jak zajsc w ciaza, ciaza .. itp… hehe tak ciekawe tytuly sa nastepne oszalalam chyba… No ale wedlug planu dzis wieczorem powinnam wziasc ostatnia pigulke progesteronu ktory dal mi zyc przez ostatnie 2,5 roku. I co ja czuje? no poza okropnym zmeczeniem po pracy ( swieta w drodze w pracy sajgon) to chyba przoduje ciekawosc, ciekawosc jak to bedzie, juz nie pamietam jak to jest miec okres, owulacje… chcialabym zeby libido skoczylo na wyzyny i zeby nawet bol podczas zblizen nie przeszkodzil mi rzucenia sie na M. :) i mysle czy jest mozliwe zebym zaszla przy pierwszym cyklu po odstawieniu? Lekarz mowi ze to najbardziej pradopodobne heh bylo by smiesznie bo ja przez te 3 lata od diagnozy nastawiam sie na wielka walke i dlugie lata rozczarowac… Wole sie szykowac na najgorsze :) Czas pokaze, calkiem mozliwe ze bede czesciej pisac z pola bitwy bo chyba wiecej sie bedzie dzialo… Jednak przed swietami i w trakcie raczjen ie zajrze mam mase porzadkow , pierwsze swieta sami we dwojke :) a pozniej urlop dwa tygodnie i byczenie sie z moim M. :) Bedzie fajnie :)

Ale sie rozpisalam :) Kochani i Kochane Wesolych Swiat pelnych spokoju, radosci i jak najmniej bolu i myslenia :) Oraz Szczesliwego Nowego roku pelnego spelnionych marzen :)

Pozdrawiam :)